FANDOM


Tom 2 Assasin

Asaasin gilr 456 123
Jestem złodziejką. Mam 15 lat, długie blond włosy i zielone oczy. Ścigają mnie za moja pracę. Trudno się dziwić. Nikt nie lubi gdy bezkarna dziewczyna w kapturze wkrada się do jego rezydencji, plądruje ją z kilku obciążających mieszkańca brudów, przy okazji załatwia kilku ochroniarzy, a potem wychodzi jakby nigdy nic i rozpływa się w mroku. Pracuję zwykle dla konkurencji okradanego, ale czasem ot tak dla zabawy okradam jakiegoś bogatego palanta żerującego na słabszych i biedniejszych. Sama mieszkam w nieciekawej dzielnicy Star City. Nie mam rodziców. Gdy miałam pięć lat zginęli w pożarze. Od tego czasu radzę sobie sama i nie żałuję.

 . . .

Wróciłam z patrolu. Weszłam przez okno do mojego „pokoju”. Ceglane, odrapane ściany przywodziły na myśl sceny z horroru lub domu do rozbiórki. To drugie było prawdą, lecz zarząd miasta miał to w nosie on kilkunastu lat. Dla mnie to tylko lepiej. Mam wolną rękę w swoim królestwie. Zadzwonił dzwonek do drzwi. Podeszłam i spojrzałam kto tak się dobija. Za drzwiami stał grubawy facet po pięćdziesiątce z wielką łysiną na głowie.

-Czego? – warknęłam przez drewno.

-Assasin? Słyszałem, że przyjmujesz zlecenia.

-Słucham?- uchyliłam drzwi.

-Ta dziewczyna.- pokazał zdjęcie chudej trzynastolatki z krótkimi, sterczącymi włosami i lekko piegowatej cerze.-Jest dla mnie bardzo cenna.

-Ukradła coś?- spytałam.

-Można tak powiedzieć. Chcę ją żywą. Cena nie gra roli.

-Zwykle tylko piorę brudy, ale… sto tysięcy dolarów i za tydzień będzie twoja.

-Nie ma więcej pytań?

-Jestem profesjonalistką. Połowa z góry reszta po odbiorze.- oznajmiłam.

Facet podał mi pęk banknotów. Zatrzasnęłam drzwi przed jego nosem. Przeliczyłam forsę. Wszystko się zgadzało.

-Biorę.- oświadczyłam otwierając drzwi.

Mężczyzny już nie było. Wzruszyłam ramionami. Zapłacił reszta mnie nie obchodzi. 

. . .

Skakałam po budynkach. Uciekałam. Nie gonił mnie byle kto. Nie wiem kim, a raczej czym jest, ale wolę nie ryzykować. Wpadł przez drzwi jakby zamków w ogóle nie było (ani tytanowych wzmocnień) rzuciłam w niego sztylet, a ten odbił się od skóry. Porwałam ze stołu dwa małe ostrza i wyskoczyłam przez okno. Kątem oka zauważyłam, że oczy napastnika były całe czarne. Postanowiłam nie zastanawiać się nad tym długo. Moje motto „Przetrwać”. Trzymając się tej zasady można wiele osiągnąć. 

. . .

Po dziesięciu minutach trochę zwolniłam. Chwilę później całkowicie się zatrzymałam. W głowie dudniło mi serce. Schowałam się za kominem i wyjrzałam. Nikt mnie nie gonił. Odsapnęłam. Gość zrezygnował co dobrze mi wróżyło. Tylko jak nóż odbił się od skóry? Nurtowało mnie to i wiele podobnych pytań. Nagle zorientowałam się, że coś jest nie tak. Niby wszystko było na miejscu, a jednak coś się zmieniło. Spięłam się i błyskawicznie odwróciłam. Ostrze przecięło powietrze. Ktoś upadł wijąc się z bólu. Z sztyletu spłynęła krew. Istota przestała się poruszać. Sprawdziłam oddech; był płytki. Uklękłam przy człowieku. Rozcięłam kurtkę „ofiary” i zaniemówiłam.

. . .

-Skrzydła.- wyszeptałam oszołomiona.

Otrząsnęłam się ze zdumienia. Rozerwałam rękaw bluzy i zatamowałam krwawienie. Dobrze, że nie było to zatrute ostrze. Cięcie okazało się płytkie i choć bolesne nie śmiertelne. Dopiero gdy sytuacja się uspokoiła przyjrzałam się postaci. Ze zdziwieniem rozpoznałam dziewczynę ze zdjęcia. Rozejrzałam się po dachach. Z tego wszystkiego straciłam poczucie czasu. Świtało.

. . .

Z bezwładnym ciałem nie udałoby mi się zajść daleko. Związałam więc dziewczynę i postanowiłam rozejrzeć się po okolicy. W stosunkowo niewielkiej odległości znalazłam opuszczony magazyn w sam raz na tymczasową kryjówkę. Zawlokłam tam skrzydlatą.

. . .

Kiedy zaczęła odzyskiwać świadomość przykucnęłam i naciągnęłam głębiej kaptur.

-To chyba najłatwiejsze sto tysięcy w mojej karierze.-zaczęłam- Co zrobiłaś? Ukradłaś coś wartościowego? Widziałaś coś? A może znalazłaś haka na niewłaściwą osobę?

- Pożar nie był przypadkowy. To oni.- wychrypiała skrzydlata.

-Jaki pożar? O czym ty mówisz?- miałam złe przeczucia.

-Twoi rodzice. Zginęli w pożarze. Wiem kto to był. Mnie też ścigają.

Chwyciłam dziewczynę i uniosłam w powietrze. Okazała się zaskakująco lekka.

-Lepiej ze mną nie pogrywaj.- zagroziłam.

-Bo co mi zrobisz?- roześmiała się tamta- Nie masz zamiaru mnie zabić.

Skąd ona…

-Skąd wiem? Widziałaś skrzydła. Rozwiąż mnie, a wszystko wyjaśnię.

-Tylko ręce.- zaznaczyłam.

. . .

Rozcięłam sznur.

-Słucham. Kto to był?- prawie krzyknęłam.

- Demony. Nie chciały żebyś je zabiła. Przewidziały przyszłość. Z trąd wiedziały, że będziemy pracować razem.-rozległ się głos w mojej głowie.

-Wyłaś z mojej głowy!- wrzasnęłam.

-W niej nie mogę kłamać.- wyjaśniła czarnowłosa.

-Kim ty, u licha, jesteś?- spytałam.

- Półaniołem.-znów rozległo się wśród moich myśli.

-To niemożliwe.- chciałam wierzyć własnym słowom, ale w głębi wiedziałam, że słyszę prawdę.

-Dlaczego mam kłamać?- powiedziała tym razem normalnie anielica.

-Załóżmy, że ci uwierzę… Co z tego będę miała?

-Zemstę. I brak apokalipsy ciemności w najbliższym czasie.- odpowiedziała dziewczyna.

Rzuciłam nożem. Anielica zacisnęła oczy. Ale już po chwili je otwarła zaskoczona brakiem ciosu. Poruszyła oswobodzonymi nogami.

-Dzięki.- powiedziała.

-Oby to było warte stu tysięcy, bo inaczej nie ręczę za siebie.- zagroziłam.

-Jest uwierz mi.- rzekła dziewczyna wstając. –Mów mi Angel.

-Assasin.- odpowiedziałam. 

Piosenka:

Ukryty w cieniu -inspiracja blogu

Tom 1:

Angel

Tom 3:

Fire

Ad blocker interference detected!


Wikia is a free-to-use site that makes money from advertising. We have a modified experience for viewers using ad blockers

Wikia is not accessible if you’ve made further modifications. Remove the custom ad blocker rule(s) and the page will load as expected.

Więcej z Fandomu

Losowa wiki